Świadectwa uzdrowień:

 

Zapraszamy wszystkich do przesyłania na adres Sekretariatu Odnowy wszelkich świadectw związanych z uzdrowieniem, uleczeniem, uwolnieniem lub dotknięciem, które dokonały się na spotkaniach, Mszach Świętych, rekolekcjach...
Nie bójmy się podzielić radością z obecności Chrystusa w naszym życiu, dając tym samym budujący przykład zaufania w Miłosierdzie Boże. Pamiętajmy, że żywa obecność Jezusa w naszym życiu służyć powinna nie tylko nam samym ale również naszym współbraciom i siostrom w Chrystusie. Budujmy więc wiarę i dzielmy się radością oddając Bogu chwałę i uwielbienie. Pamiętajmy również, że uzdrowienie dokonuje się czasem dopiero po złożeniu świadectwa czyli oddaniu Bogu należnej mu chwały:

Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: "Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!" Na ich widok rzekł do nich: "Idźcie, pokażcie się kapłanom!" A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: "Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec". Do niego zaś rzekł: "Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła" (Łk 17,11-19)


  • 28 grudnia 2017 r.
    Podziękowanie
    Dziękuję Panie Boże w Trójcy Świętej Jedyny i Matko Boża Pompejańska, za wszystkie łaski z Nieba otrzymane, szczególnie za łaski uzdrowienia i przyjścia na świat naszych najmłodszych wnuczek Weroniki i Helenki, za ciągłe uzdrawianie nas naszych ciał i dusz, za uwolnienie nas naszej rodziny od złego. Dziękuję za wszystkich ludzi i rodzinę która się za nas modliła. Szczególnie dziękuję za uwolnienie od długu, z którym się borykaliśmy od kilkunastu lat a w który nas wprowadziła nierzetelna firma, za którą my spłacaliśmy jej długi a była to kwota przewyższająca wartość mieszkania. Dziękujemy Panie Boże bo przez te kilkanaście lat żaden z prawników, bał się tknąć tej sprawy. Może teraz będę spokojnie spać. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku teraz i zawsze. Amen.
    Basia


  • 22 września 2017 r.
    Podziękowanie za Modlitwę
    Dziękuję za modlitwę o zdrowie dla naszej nowo narodzonej córeczki Dagmary która została uzdrowiona mocą naszego Pana Jezusa Chrystusa. Serdeczne Bóg zapłać.
    Marek


  • 31 sierpnia 2017 r.
    Szczęść Boże,
    Pragnę oddać CHWAŁĘ JEZUSOWI za wszystko co dla mnie uczynił i wierzę, że ciągle czyni. W grudniu 2016, w okresie świąt Bożego Narodzenia, wyczułam w prawej piersi wyraźny guzek. Zwlekałam z pójściem do lekarza, gdyż z zasady staram się trzymać od nich jak najdalej, nie stosuję antybiotyków czy innych "dobrodziejstw" medycyny konwencjonalnej i wiedziałam, że niepomyślna wiadomość mnie załamie. Zresztą, nie był to jedyny mój problem życiowy i jakoś tak nie było czasu się nadmiernie tą kwestią przejmować. W maju 2017 koleżanka powiedziała mi o Mszy św. na Stolarskiej z o. J.Witko. Postanowiłam pójść i oddać Jezusowi wszystkie moje problemy. To była moja pierwsza Msza św. z modlitwą o uzdrowienie z o. Witko i miałam mieszane uczucia, obawy, że "na mnie to nie zadziała". Modliłam się o nas wszystkich, tzn. o męża, dzieci, o mnie, o uwolnienie i uzdrowienie dla nas wszystkich, ponieważ borykamy się z różnymi dziwnymi problemami, nie tylko zdrowotnymi. Mam bardzo ciepłe wspomnienia po tej Mszy św., ale najbardziej uderzył mnie moment, kiedy o. Witko wypowiedział słowa, że przekazuje nam Ducha Sw. i "tchnął" jakby do mikrofonu, a przez cały kościół przeszła fala - to był odgłos upadających ludzi, tych którzy mieli spoczynek w Duchu św. Do tego momentu mój udział w tej Mszy św. był taki, jakbym była obok, jakbym była tylko krytycznym obserwatorem. Ale w tamtej chwili coś we mnie pękło... Przeszedł mnie dreszcz, potem euforia, ale potem pozostał żal , że coś mnie ominęło... Wróciłam do domu, życie potoczyło się dalej i z żalem nie stwierdziłam żadnych spektakularnych zmian w katalogu naszych rozlicznych problemów i dolegliwości. Zmiana jednak była, jedna, i nie od razu ją zauważyłam. Guzek zniknął. Teraz niecierpliwie czekam na rekolekcje z o. Witko we wrześniu w Poznaniu. Mamy zamiar pójść tam całą rodziną. Ale teraz pójdę już uzbrojona w WIARĘ, największą, na jaką tylko mnie stać...
    Maria


  • 16 maja 2017 r.
    Moje uzdrowienie
    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Od czasu, kiedy uczęszczam we mszach Św. z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie, życie moje zmieniło się całkowicie. Nauczyłam się rozmawiać z Panem Bogiem, zrozumiałam dużo rzeczy i jestem po prostu inną osobą. Zostałam wyleczona z nadczynności tarczycy, z nadciśnienia no i kiedyś przez długie lata miałam silną nerwicę o której obecnie już prawie zapomniałam. Jezu...ufam Tobie bo wiem że to wszystko się zmieniło w moim życiu tylko dzięki Jezusowi i Maryji. Bóg zapłać za możliwość udostępnienia mego świadectwa.
    Anna


  • 11 stycznia 2017 r.
    Miłość
    Dziękuję za wysłuchanie i spełnienie mojej prośby skierowanej do Maryi w Nowennie Pompejańskiej
    Daria


  • 3 stycznia 2017 r.
    Podziękowanie o uzdrowienie
    Dzień Dobry. Chciałam się podzielić moim odczuciem, jakiego doznałam podczas mszy o uwolnienie i uzdrowienie. Otóż całą mszą, byłam podekscytowana, natomiast w momencie, kiedy podszedł do mnie ksiądz modląc się nade mną odczułam coś niesamowitego, trudnego do opisania ale to jest faktem, nie żadne mrowienie, nie żadne drętwienie jakiś części ciała, ale poczułam coś w kształcie prostokąta na klatce piersiowej, coś co trudno mi jest opisać czy powiedzieć. Trwało to kilka sek. 3-4 sek., niesamowiteeeee odczucie. No i oczywiście po powrocie do domu stałam się zupełnie inną osobą, bardziej lekką, cierpienie które było tak bardzo mocne w moim sercu z różnych sytuacji życiowych, odeszło ode mnie. Odeszło i poczułam wielką ulgę, A byłam z moją synową, no może nie do końca (ale dla mnie zawsze pozostanie moją synową), bo już nie są razem z moim synem. Wzięłam ją ze sobą, bo bardzo cierpiała z wielu różnych powodów, których jej się nagromadziło w życiu, by Bóg spojrzał na nią łaskawie i tez jej pomógł. Bardzo płakała całą mszę. Dziękuję Ci Mój ukochany Boże. Gdyby nie TY, nie wiem jakbym to wszystko zniosła. Nigdy nie będę Ci w stanie tego wszystkiego wynagrodzić. Dziękuję Ci Boże też za łaski dla synowej. Jezuniu! Ufam Tobie. Mateńko Ukochana, bądź zawsze naszym wsparciem.
    Bogumiła


  • 3 października 2016 r.
    Podziękowanie
    Dziękuję za otrzymane łaski -CUDA, 1.ulgę w cierpieniu i pogodną śmierć - Barbary i Stanisławy; 2. uratowanie Piotrka z wypadku; 3.uleczanie Oli z nerwicy; 4.otrzymanie pracy przez syna; 5.bardzo dobre zdanie egzaminu przez syna
    Lidia


  • 29 września 2016 r.
    Świadectwo z Mszy 21.09.2016
    Pragnę podziękować Bogu Wszechmocnemu za dotknięcie mnie podczas mszy uzdrowieniowej 21.09.2016, kiedy modliłam się o uzdrowienie swojej chrześniaczki Marysi (wiek: 21miesięcy) z obustronnej dysplazji oraz zwichnięcia stawu biodrowego.
    Tak bardzo prosiłam Boga aby uleczył jej chore biodra i tym samym ochronił przed operacją, która zawsze jest ryzykowna i wiąże się z długą, po niej, rehabilitacją. Moje wzruszenie było ogromne, kiedy podczas adoracji, Duch Św. przemówił do mnie przez kapłana, cyt. \" ...jest tutaj kobieta, którą boli kolano, prawe kolano...pozwól mi być Bogiem, ja chcę to zrobić po SWOJEMU\".
    Po tych słowach wiedziałam, że słowa te były skierowane do mnie. Przeszedł przez moje ciało PRĄD. A kolano, które bolało mnie od kilku tygodni coraz mocniej, przestało boleć niemal natychmiast. Później podczas indywidualnego błogosławieństwa, kiedy ksiądz położył nade mną dłonie poczułam z ogromną siłą \"odepchnięcie\", czułam że nie mam władzy nad swoim ciałem. Nie mogłam pohamować łez, przyszło ukojenie i oczyszczenie. Czułam się cudownie, jakbym unosiła się nad ziemią. Chwała Panu.
    Jezu dziękuję za wszystkie łaski. Duch Święty działa jak chce, bo ON wie co dla nas w danej chwili, czasie, jest najlepsze. Nie prosiłam na wspomnianej mszy o swoje uzdrowienie ( choć w modlitwach codziennych owszem) a otrzymałam je. Minęło 8 dni od mszy a kolano nie dokucza choć bolało przy wykonywaniu każdego kroku. Wystarczy zawierzyć się Bogu Ojcu...On nigdy nie zostawia swoich dzieci
    Roma


  • 24 maja 2016 r.
    PODZIĘKOWANIE
    Mniej więcej dwa lata temu zwracałam się z prośbą o modlitwę - abym miała pracę oraz aby rozwiązał się mój problem mieszkaniowy. Dziś pracy mam bardzo dużo za którą otrzymuję dobre wynagrodzenie a problem mieszkaniowy zostanie rozwiązany w najbliższych dniach. Boże dziękuję.
    Aga


  • 18 maja 2016 r.
    ŚWIADECTWO
    Pragnę podziękować Panu Bogu Wszechmogącemu za łaskę uzdrowienia mnie z trwających ponad 2 lata kłopotów z kręgosłupem szyjnym. Problemy pourazowe spotęgowane zmianami zwyrodnieniowymi na tym odcinku kręgosłupa powodowały, że codzienne czynności, podnoszenie ręki czy leżenie na boku były niemożliwe z powodu dotkliwego bólu. Lekarze zalecali jedynie środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, jako że rehabilitacja nie wchodziła w grę (przeszłam wcześniej chorobę nowotworową). Jestem przeszczęśliwa, gdy tylko uświadamiam sobie, że doznałam tak ogromnej łaski, że Pan Bóg mnie nędzną zauważył. I co ciekawe - dotknął mnie Pan Jezus w momencie przekroczenia progu kościoła pod wezwaniem Św. Michała Archanioła na ul Stolarskiej, kiedy pokłoniłam się przed Nim ukrytym w tabernakulum, jeszcze przed środową Mszą Święta z modlitwą o uwolnienie i uzdrowienie. Poczułam ból w szyi i od tego momentu zaczął się proces zdrowienia. Poza tym nie czuję już ucisku w tarczycy. Jestem pewna, że i ją Pan Bóg uzdrowił (w czerwcu mam badania kontrolne). Niech Miłosierny Bóg będzie uwielbiony i wywyższony! Dziękuję Panu Bogu za to, że mogę uczestniczyć w tych wspaniałych Mszach Świętych i modlić się wspólnie z rozmodlonymi i tak bardzo zaangażowanymi ludźmi.

    Ewa

  • 10 maja 2016 r.
    Dziękuję Panu Bogu, Św. Siostrze Faustynie, Św. Ojcu Pio za wstawiennictwo w prośbach przesłanych w marcu br. za szczęśliwe zabiegi koronarografii u męża Tadzia i usunięcie torbieli z nerki córki Joasi, oraz powrót do zdrowia, akurat na I Komunię Janka, a przede wszystkim za uzdrowienie serduszka Naszej najmłodszej latorośli Helenki, która ur. się 8 kwietnia 2016.i jest zdrowa. Pan jest Wielki i daje siłę swojemu ludowi, Ks. Eugeniuszowi dziękujemy za modlitwę nad ciężarną mamą. Niech dobry Bóg wynagrodzi.
    Barbara

  • 27 stycznia 2016 r.
    Od listopada 2014 roku uczestniczę w środy we mszy Św. o uwolnienie i uzdrowienie. Tak stopniowo zauważyłam że nie biorę już tylu leków uspokajających,nasennych a także ustąpiły bóle kręgosłupa,nie biorę leków przeciw bólowych. Chwała Panu
    Anna

  • 13 grudnia 2015 r.
    Musiałam mocniej uwierzyć, aby przyjąć uzdrowienie.
    Przez ponad 20 lat miałam liczne dolegliwości bólowe brzucha, które nasiliły się po 1999 roku. Lekarze długo nie umieli stwierdzić, co jest ich przyczyną. Wreszcie doszukali się wady rozwojowej wewnętrznych narządów rodnych oraz endometriozy. W 2005 roku przeszłam operację, która w zasadzie zakończyła się fiaskiem. Wprawdzie usunięto mi jajowód, zrosty i ogniska endometriozy, ale bóle nadal powracały. Z czasem przestał pomagać nawet ketonal. Bólom zaczęły towarzyszyć torsje i gorączka. Przez chorobę wielokrotnie rezygnowałam z umówionych spotkań, zwalniałam się z pracy, przesuwałam terminy w kalendarzu. Po prostu prawie co miesiąc musiałam „swoje” odcierpieć….
    W listopadzie 2014 roku uczestniczyłam we mszy świętej i modlitwie o uzdrowienie prowadzonej przez Ojca Józefa Witko w kościele przy ul. Stolarskiej w Poznaniu. Poprosiłam wówczas Pana Jezusa i Ducha Świętego o uzdrowienie z choroby i o to, aby bóle nie powracały. Jednak chyba nie do końca wierzyłam, że uzdrowienie jest możliwe. A nawet jeśli jest możliwe, to czy zdarzy się akurat mnie? Obok siedziała dziewczyna z kulami. Pod koniec modlitwy Ojciec Witko poprosił, aby podniosły rękę osoby, które poczuły dzisiaj działanie Jezusa. Nieznajoma o kulach podniosła rękę. Po chwili Ojciec Witko zapytał, kogo podczas modlitwy przestał boleć kręgosłup. Dziewczyna znów podniosła rękę. Gdy Ojciec Witko poprosił, aby wyjść z ławki i spróbować chodzić bez kuli – wyszła i zrobiła kilka kroków! Łzy wzruszenia lały się strumieniami. To był moment, w którym wreszcie do końca uwierzyłam w Bożą Moc! Wtedy niespodziewanie poczułam ciepło po prawej stronie brzucha – w miejscu, które co miesiąc najbardziej bolało. Zdziwiłam się - czyżbym i ja była uzdrawiana? Następną miesiączkę przeszłam bezboleśnie. Kolejną również. Od tego zdarzenia minął już rok, a ja ani razu nie miałam dawnych bólów. Co miesiąc coraz intensywniej docierało do mnie, że zostałam uzdrowiona, że stał się cud! Boże, dziękuję!!!
    Dodatek dla niedowiarków: W październiku 2015r. przeszłam operację usunięcia torbieli jajnika. Lekarze otworzyli brzuch i nie znaleźli żadnych śladów endometriozy. W dodatku podczas badania USG lekarz stwierdził, że obraz macicy zmienił się w porównaniu z dawnym.
    Agnieszka


  • 10 grudnia 2015 r.
    Szczęść Boże, muszę podzielić się z Wami cudem, który zdarzył się po ostatniej Mszy Świętej z Ojcem Józefem Witko w Poznaniu. Do dnia 12.11.2015 r. cierpiałam na genetyczną chorobę układu limfatycznego, której objawy potęgowały się z roku na rok powodując coraz bardziej doskwierające obrzęki. Najpierw w okolicy kostek, ud, a ostatnio nawet ramion i szyi. Na to schorzenie nie ma leku, który mógłby je wyleczyć – są jedynie doraźne preparaty odwadniające oraz drenaże / masaże, które pomagają jedynie na kilka godzin, dni – później obrzęk wraca. Co się zatem zmieniło w moim życiu? W mszach z modlitwą o uzdrowienie uczestniczę od 2013 roku, jednak dopiero podczas ostatniej Mszy Świętej poczułam namacalny znak Bożej obecności. To właśnie podczas modlitwy z nałożeniem rąk sam Jezus Chrystus mnie dotknął i uzdrowił. Niesamowita jest świadomość uzdrowienia, którego nie można racjonalnie wytłumaczyć. Aby je zrozumieć trzeba je najpierw przyjąć zawierzając całkowicie Bogu. Podsumowując, z każdym dniem czuję się lepiej, a obrzęki znikają w cudowny sposób – cud jest widoczny gołym okiem. Dzięki Ci Panie, że spojrzałeś właśnie na mnie i obdarzyłeś mnie swoim miłosierdziem :) Chwała Panu!!!
    Urszula B.


  • 7 grudnia 2015 r.
    Mam 19 lat. Uczestniczyłam w listopadzie wraz z rodzicami i narzeczonym we mszy o uzdrowienie prowadzonej przez o. Józefa Witko, cudowne przeżycie ! Moja mama, która od lat chorowała na padaczkę doznała spoczynku w Duchu Św. Bardzo się przestraszyliśmy z tatą, gdy upadła ponieważ zazwyczaj omdlenia kojarzyły się nam tylko z atakami, które ciężko było opanować. (Moi rodzice od zawsze co niedziele byli na mszy świętej, gdy byłam młodsza pilnowali abym w pierwszy piątek miesiąca przystąpiła do sakramentu pokuty, dawniej wspólnie klękaliśmy do modlitwy. Jednym słowem zawsze wierzyli głęboko w to, że Pan jest, że jest dobry ... Ale to co przeżyliśmy nie sposób opisać słowami byliśmy ogromnie zdziwieni, nie wiedzieliśmy jak zareagować...) Ku naszemu zdziwieniu mama po 2 minutach wstała zaczęła płakać i uczestniczyła dalej we mszy ... stała o własnych siłach ! Wiedziała co się stało, wszystko pamiętała ! (po atakach zawsze to było niemożliwe, była słaba, dwa razy leżała w śpiączce) Już wtedy byliśmy pewni że stał się Cud ! Cała moja rodzina już jest inna, lepsza ... Narzeczony, który sceptycznie był nastawiony do kościoła, teraz potrafi spytać mnie o to czy wytłumaczę mu jakiś cytat z Pisma Św ! Cieszę się, że mogłam tego doświadczyć. Człowiek staje się lepszy, umocniony, nie boi się żadnych przeciwności losu, bo wie, że Pan Bóg nad nim czuwa ... Czułam potrzebę mówienia o tym każdemu, znajomym ze szkoły, klasy, rodzinie ... Wszystkim ! Wiele osób nie chciało mi uwierzyć, natomiast niektórzy też bardzo chcieliby być na takiej mszy i zrobię wszystko co w mojej mocy żeby się tam pojawili ! Oni też muszą zrozumieć że Pan nad nimi czuwa!
    Elżbieta W.


  • 6 grudnia 2015 r.
    Pragnę się podzielić moją radością z uzdrowienia.
    Jezu bardzo Ci dziękuję za okazane łaski. Od ponad 10 lat w moich piersiach były torbiele,miałam też usunięty niezłośliwy guz z piersi. Od roku też cierpiałam na ból barku przy podnoszeniu ręki w górę. Po śmierci mojej mamy w 2010 roku Pan Jezus postawił na mojej drodze ludzi ,którzy pokazali mi inny wymiar wiary. Przestałam być letnim chrześcijaninem. Pokochałam Pana Jezusa gorąco i uwierzyłam ,że nadal żyje wśród nas i działa. Musimy się tylko na niego otworzyć. Moje uzdrowienie nie było spektakularne. Modliłam się, przyjmowałam sakramenty,uczęszczałam na msze św. o uzdrowienie i brałam udział w rekolekcjach z moim mężem. Po 3 latach zrobiłam sobie kontrolne badania piersi i okazało się ,że są czyste( bez torbieli i blizn po biopsjach). Po sierpniowych rekolekcjach dla małżeństw sakramentalnych zdałam sobie też sprawę ,że rękę mogę podnosić i nie odczuwam żadnego bólu. Wierzę głęboko ,że Jezus działa cały czas w moim życiu i w mojej rodzinie. Chwała Tobie Panie!!
    Elżbieta W.


  • 19 listopada 2015 r.
    Czytając świadectwo p. Sylwii stwierdziłam, że chyba też muszę dać swoje. Podobnie, od wielu lat cierpiałam na bardzo silne bóle menstruacyjne, co prawda bolało mnie tylko podbrzusze, nic więcej, ale to wystarczało, bym nie była w stanie wykonywać normalnych czynności. Pierwszy dzień był dla mnie zawsze koszmarem, bólu nie zmniejszały najsilniejsze tabletki, a lekarz powiedział, abym po prostu pogodziła się z tym, bo \" niektóre kobiety tak już mają\". Byłam na niedawnej Mszy Św z o. Witko w Poznaniu. O dziwo, 2 dni potem, a wcześniej niż zwykle, nadszedł ten dzień. Daję świadectwo uzdrowienia, bo nie miałam bólów brzucha, kompletnie żadnych. Bolały mnie lekko uda,czasem tak miewam, ale to naprawdę nic. Bóg jest wielki,a piszę to ku pokrzepieniu serc, aby ufać tylko Jezusowi.chwała Panu Bogu!
    Justyna


  • 14 listopada 2015 r.
    Szczęść Boże, Chciałam się podzielić świadectwem uzdrowienia. Od kiedy pamiętam miałam bolesne miesiączki. Objawiały się dużą bolesnością podbrzusza, bolesnymi piersiami oraz nerwowością tuż przed okresem. Byłam zmęczona i czułam się wyczerpana. Moje rozdrażnienie prowadziły do wybuchów złości i kłótni z mężem, do tego stopnia, że było to dla nas poważny problem w małżeństwie. Na bolesne miesiączki cierpiały również moja babcia oraz mama, do tego stopnia, że tego dnia nie mogły wykonywać obowiązków domowych i zawodowych. Lekarz zalecił mi leki homeopatyczne, które stosowałam przez kilka miesięcy. W ciągu ostatnich miesięcy zaczęłam porządkować swoje życie duchowe, wyspowiadałam się, zaczęłam regularnie przyjmować Eucharystię. Wyrzuciłam również wszystkie leki homeopatyczne. W październiku byłam na Mszy o uzdrowienie w kościele przy Stolarskiej w Poznaniu, a 12.11.2012 na kolejnej Mszy z Ojcem Józefem Witko. W tym tygodniu po raz pierwszy nie odczułam żadnego bólu. Nic! Zero wybuchów złości, gniewu, kłótni. Dziękuje Duchowi Świętemu za tę łaskę. Chwała Panu! ps. nie wiem, czy jest to wystarczające świadectwo, ale tak się cieszę, że musiałam o tym napisać
    pzdr, Sylwia

  • 13 listopada 2015 r.
    Byłam wczoraj na Mszy o uzdrowienie z o. WITKO. Po mszy, gdy nastąpiła modlitwa o przyjście Ducha Św. W pewnym momencie, gdy ojciec powiedział ostatnie słowo,aby Duch Św. Zstąpił na nas,nastąpiła cisza i dosłownie w jednej chwili jakby silny wiatr przeszedł przez środek kościoła, trwało to dosłownie sekundę. Ciekawa jestem, czy inni też to zauważyli? Myślę, że to znak od Ducha Św.
    Kasia

  • 24 października 2015 r.
    Ten rok był dla mnie czasem próby. 8 m-cy temu w ciężkiej chorobie zmarł mój najlepszy przyjaciel - Michał miał 31 lat. Walczyliśmy o niego, ale nie udało się, po 3 miesięcznej chorobie zmarł w szpitalu. Był dla mnie jak rodzina, zawsze sobie pomagaliśmy, był moją bratnią duszą. Jego cierpienie oraz patrzenie na to jak odchodzi to było jak cios prosto w serce. Smutek i żal wzięły górę i załamałam się po pogrzebie. Ten stan rozpaczy trwał 2 m-ce. Po 2-óch m-cach wydarzyło się coś niesamowitego. Pewnego wieczoru płakałam i intensywnie myślałam o Michale. Usłyszałam szum - czasem tak szumi wiatr w lesie (taki gwizd). Ale słyszałam to blisko mojego prawego ucha, tak jakby obok mnie. Po chwili taki sam gwizd usłyszałam po raz 2-gi, chwila przerwy i ten sam wiatr 3 raz (również blisko mnie). W tym momencie ktoś - zdjął żal z mojego serca, poczułam wielką lekkość, spokój oraz niesamowitą ulgę w sercu. Tego uczucia nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Wtedy nie wiedziałam co to jest i nie skojarzyłam tego. Poczułam się lepiej i rano wstałam, normalnie zaczęłam przygotowywać się do pracy. Ta ogromna rozpacz odeszła i już do mnie nie wróciła. Ktoś ją ode mnie zabrał. Bardzo za to dziękuję. Od tego momentu zaczęłam się zbliżać do Boga i chciałabym uczestniczyć we wspólnocie by pogłębiać swoją wiarę. Ciągle też modlę się za duszę przyjaciela, by zaznał spokoju.
    Ania

  • 15 września 2015 r.
    Będąc na Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie w lipcu 2015 roku modliłam się o uzdrowienie prawej nogi bo mam dysplazję stawu i ból nasilił się że nie mogę swobodnie chodzić. Modląc się do Pana, Panie pamiętaj o mnie słyszę słowa poznania że Pan uzdrawia osobę która ma chorą nogę i będzie całkowicie uzdrowiona. Poczułam że to mnie Pan dotyka. Dziękuję Panu za tą wielką łaskę jaką mi okazał i wierzę głęboko że tak się stanie. Chwała Panu!
    Maria T.

  • 28 lipca 2015 r.
    Pragnę podziękować Panu Jezusowi, za łaskę uzdrowienia mnie z bólów kręgosłupa. Miałam wystawione dolne kręgi, że co dwa tygodnie jeździłam do nastawienia. Uzdrowienie miało miejsce 24 listopada 2014 r. na Mszy św. z modlitwą uzdrowienia przez o. J. Witko przy ul. Stolarskiej. Tą samą łaską Pan uzdrowił również moje zapalenie nerwów, które objawiało się tym, iż moje ciało było pokryte strasznym uczuleniem wielkości dwóch groszy. Jeździłam do lekarzy specjalistów i żaden z nich, nie pomógł mi, przyjmowałam silne leki (tylko przynosiły małą ulgę). Męczyłam się z tym 30 lat, do dnia 26.07 2015. Dlaczego do tego dnia? Myślę, że Pan upomniał się oto, co dla mnie zrobił, a ja to zignorowałam. Kochany Jezu! Chciałam Cię przeprosić za to, że tak długo czekałam z napisaniem tego świadectwa. Wierzę, że z Panem Jezusem przeżyję owocnie, ofiarując cierpienie moje. Spójrz Panie na swoje dzieci i nie opuszczaj nas. Chwała Panu za Jego dobroć i łaskę!!!
    Barbara

  • 6 lipca 2015 r.
    Mam prawie 30 lat. Właściwie od 15 roku życia, co miesiąc, cierpiałam na bardzo silne bóle menstruacyjne. Ok 4 lata temu byłam u lekarza, który przypisał mi leki. Niestety, żadnych efektów. Pod koniec zeszłego roku zaczęłam uczęszczać na Msze z modlitwą o uzdrowienie, podczas których prosiłam Pana Boga o pomoc w innych sprawach. W międzyczasie, byłam na wizycie u lekarza, który znów przyjrzał się moim kobiecym bólom. Stwierdził endometrium, które, jak się dowiedziałam, jest niewyleczalne. Powoduje ono problemy z menstruacją oraz silny ból. Lekarz przypisał mi leki, które brałam przez miesiąc. Na mszach św. byłam jeszcze przez około 3 razy. Od marca br. bóle były na tyle słabe, że już 1 tabletka pomogła (wcześniej 3 tabl. ketanolu nie pomagały), a od 2 miesięcy bóli w ogóle nie ma. Dodam też, że ustąpiły wszelkie negatywne symptomy, jakie wcześniej odczuwałam podczas tych dni, a były to naprawdę wyczerpujące dla mojego organizmu chwile, o czym poświadczyć może moja mama. Otrzymałam też II łaskę, znalazłam pracę, w swoim miejscu zamieszkania. Dziękuję całym sercem Panu Bogu nawet, jeśli wydaje się to być tylko zbiegiem okoliczności. Ponadto, proszę o modlitwę i wstawiennictwo u Boga i Matki Bożej w naszej trudnej sprawie. Bo \"dla Boga nie ma nic niemożliwego\"! Dziękuję, Faustyna
    Faustyna

  • 30 czerwca 2015 r.
    Dziękuję Ci, Ojcze, za Twego Syna, Jezusa, który uleczył mnie z bólów w górnym odcinku kręgosłupa. Miałam wystawione cztery kręgi, które sprawiały mi okropny ból, przy siedzeniu i leżeniu. Moje uzdrowienie nastąpiło 24 listopada 2014 r. na Mszy św. o uzdrowienie z o. J. Witko przy ul. Stolarskiej. Przede wszystkim Jezu, przepraszam Cię, że dziele się, tym świadectwem dopiero teraz. Na Mszy św. z modlitwą uzdrowienia, byłam pierwszy raz w życiu, nigdy nie miałam okazji, żeby pójść, ponieważ byłam sceptycznie nastawiona. Pomyślałam tylko, że na pewno Pan mnie nie uleczy. Otóż tego dnia, prosiłam o uzdrowienie mnie z cukrzycy I stopnia, którą mam od 18 lat. Pan Bóg zdecydował inaczej. Jeszcze nigdy nie doznałam takiego przeżycia. Kiedy o. J. Witko nałożył mi ręce na głowę, poczułam się dziwnie -spokojnie. Będąc już w domu, trzy dni, nie mogłam dojść do siebie, coś mi brakowało, czułam ogromną tęsknotę za czymś, czego nie potrafię wytłumaczyć na dzień dzisiejszy. Nigdy nie doznałam w życiu czegoś takiego. Po tych trzech dniach, dopiero skojarzyłam, że nie boli mnie kręgosłup, aż do dnia dzisiejszego. Dziękuję, Panie Jezu i Twojej Matce Najświętszej za łaski, które otrzymuję, jakimi obdarzasz mnie i moją rodzinę.
    Violetta

  • 30 czerwca 2015 r.
    Serdeczne Bóg Zapłać za modlitwę w intencji Przemka. Problemy po poważnym urazie kręgosłupa ustąpiły. Został on całkowicie uzdrowiony - PANU BOGU WSZECHMOGĄCEMU NIECH BĘDĄ DZIĘKI!
    Ewa

  • 19 maja 2015 r.
    Dziękuję Panu Jezusowi Miłosiernemu i Św. Faustynie oraz wszystkim modlącym się za wstawiennictwo. Dziękuję za Łaskę Uzdrowienia i udział w rekolekcjach w Morawsku, gdzie otrzymałam proroctwo, abym się nie lękała powtórnej operacji oka, bo Pan chce uzdrowić wszystko, dać o wiele więcej niż proszę. Dziś składam świadectwo o wielkiej Bożej Miłości i obdarowaniu mnie zdrowiem, że mogłam na te rekolekcje pojechać i wziąć w nich udział, termin przyjęcia do szpitala lekarz ustalił na dzień 13 maja 2015 r, ale zabrakło miejsc na okulistyce, więc położono nas na urologii 3 osoby, które później stwierdziły, że to Matka Boża Fatimska to sprawiła wszystkie Panie, zanurzone w modlitwie różańcowej i wynagradzaniu Matce Bożej Fatimskiej. Operacja się udała się i widzę, i mogę czytać jeszcze nie dużo bo jestem 5 dni po operacji, zostałam również uzdrowiona z bólu biodra, a wczoraj wzięłam udział we Mszy z modlitwą o uzdrowienie, którą prowadził Ks. Adam w Swarzędzu, którą przeżyłam jako dziękczynienie za otrzymane łaski.
    Barbara D.

  • 24 kwietnia 2015 r.
    Witam, od ponad roku chodzę na Msze o uzdrowienia do Kościoła przy ul. Stolarskiej, prosiłam o dziecko dla mnie i męża i tak stał się cud, jestem w ciąży i dopóki Bóg mi pozwoli tak długo będę chodziła nadal na Msze, które mają wielką moc! Dziękuję wszystkim którzy modlą się za nas.
    Kinga

  • 23 marca 2015 r.
    Mam na imię Mariusz, od 30 lat w Odnowie w Duchu Świętym, najpierw w grupie modlitewnej Jezus, a po zmianie miejsca zamieszkania w grupie modlitewnej Abba. Pragnę złożyć świadectwo uzdrowienia z choroby nowotworowej.
    Stan przed uzdrowieniem: operacja - wycięcie guza jelita grubego z wyprowadzeniem jelita cienkiego na zewnątrz (stomia). Tomografia komputerowa w szpitalu wykazała kolejnego guza na wątrobie (2x4 cm), który został uznany za przerzut. Zostałem skierowany do poradni onkologicznej, gdzie usłyszałem wyrok - rok do półtora roku życia z możliwością przedłużenia o pół roku po zastosowaniu agresywnej chemioterapii. Decyzja - kolejna (po miesiącu) tomografia komputerowa (PET), w celu określenia przyrostu guza.
    Działanie Pana Jezusa poprzez: zawierzenie Panu w codziennej modlitwie na eucharystii, sakramenty pojednania i chorych z modlitwą z nałożeniem rąk kapłana, modlitwy wielu braci i sióstr. Wynikiem pokój wewnętrzny pomimo znacznego stresu psychicznego, który jednak nie zdołał zdominować mojego ducha, ponieważ jak mówi Słowo Boże większy jest Ten, który w was jest od tego, który jest w świecie (1J 4,4) oraz Chociażbym chodził ciemna doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną (Ps 23,4).
    Stan po uzdrowieniu: najpierw nieoczekiwanie zwalnia się miejsce w długiej kolejce do badania tomograficznego, a następnie zaskakujące wyniki drugiej tomografii, która nie wykazała nawet śladu guza na wątrobie. Pełne zaskoczenie lekarzy, którzy nie potrafili wytłumaczyć, na podstawie wiedzy medycznej, zaistniałej zmiany i to w tak krótkim czasie. Następnie pomyślne łączenie operacyjne jelit, przywracające normalne funkcje układowi trawiennemu.
    Chwała panu, który nie pozostawia w potrzebie swoich wyznawców, szukających Go szczerze i zawsze, nawet w najtrudniejszej sytuacji obdarza łaską i zmiłowaniem. Serdeczne podziękowania również braciom i siostrom wstawiającym się za mną do Pana.
    Mariusz

  • 8 marca 2015 r.
    Składam świadectwo mojej przemiany duchowej i uzdrowienia fizycznego dzięki uczestnictwie we mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie w Kościele Św. Michała Archanioła.
    Przygnieciona różnymi problemami poszukiwałam rekolekcji, nabożeństw, żeby wzrastać w wierze i ufności Bogu, i wówczas dowiedziałam się od koleżanki o ww. nabożeństwach. We mszach uczestniczę od 17 września 2014 do dnia dzisiejszego. 16 lipca 2014 wykonałam standardowe badania mammograficzne, na których stwierdzono u mnie zmiany w lewej piersi. Na potwierdzenie zrobiono w tym dniu powtórne zdjęcie i lekarka stwierdziła, że muszę za pół roku poddać się badaniu, bo taką zmianę trzeba mieć pod kontrolą żeby w porę zareagować jakby się zezłośliwiła. Zapytałam czy coś mogę zrobić, żeby zmiana znika, dostałam odpowiedź, że zmiana już będzie i na to nie ma rady, chodzi o to by się nie pogorszyło. Wówczas przemknęła mi przez głowę myśl, że jak Bóg będzie chciał to wszystko jest możliwe, wyszłam jednak z gabinetu przygnębiona, myśląc, że doszedł jeszcze jeden problem.
    Uczestnicząc we mszach, jak już wspomniałam od września, w swoich intencjach zamieszczałam również prośbę o uzdrowienie piersi, ale chcę podkreślić, że bardzo zależało mi na moim uzdrowieniu duchowym, spotkaniu żywego Boga - i to się stało. Ten czas od 17 września kiedy uczestniczę w mszach o uzdrowienie, to czas wielu łask - to złoty deszcz łask Ducha Świętego. Widzę dużą zmianę w moim podejściu do życia, do problemów, otrzymałam dar pokoju, już się nie zamartwiam, postanowiłam sobie, że zamiast narzekać będę dziękować i wielbić Boga, bo w końcu dotarła do mojego serca i rozumu prawda, że wszystko, co Bóg na nas dopuszcza służy naszemu dobru. Trzeba zaakceptować to, co nas spotyka nie tracąc jednak nadziei na lepsze jutro. Wracając do mojego zdrowia fizycznego - 16 lutego byłam na badaniach. Jako, że byłam ostatnią pacjentką tego dnia, tak się złożyło, że moje zdjęcie oglądało przy mnie dwoje lekarzy, którzy jednogłośnie stwierdzili, że nic nie ma, obraz jest jednorodny, nie ma zmiany. Boże dziękuję Ci. Dziękuję Ci za Wspólnotę Michael, za księdza Adama i wszystkich Księży. Wspólnocie dziękuję za wspaniałą posługę, za miłość do drugiego człowieka. Niech Bóg Wam błogosławi.
    Katarzyna

  • 3 lutego 2015 r.
    Uprzejmie informuję o świadectwie mojego uzdrowienia - po mszy św. o uzdrowienie w Duchu Św. pozbyłam się lęków, które spowodowały, że musiałam uczęszczać do psychiatry (miałam nawet ochotę odebrać sobie życie). Dziękuję za pomoc i proszę o modlitwę o wytrwanie w zdrowiu.
    Alicja

  • 11 stycznia 2015 r.
    Chciałabym podzielić się świadectwem mojego uzdrowienia, które miało miejsce 15 października 2014r. na mszy św. o uzdrowienie.
    W przeciągu ostatniego roku straciliśmy z mężem dwie ciąże. Obie straty były niespodziewane i niezrozumiałe, tym bardziej że mamy już prawie czteroletnią córeczkę. Tylko osoba, która doświadczyła takiej straty wie jaki to ból i cierpienie. Świadomość, że Twoje dziecko odeszło i nigdy go nie przytulisz jest obezwładniająca. Po drugiej stracie czułam, że muszę coś zrobić, zmienić w swoim życiu. Myśl o kolejnych staraniach, ciąży przerażała mnie - wiedziałam, że w takim strachu i niepewności nie mogę dłużej żyć. Zaczęłam szukać, modlić się. I myślę, że tu zadziałał Duch Święty. Kilka dni później szwagierka przesłała mi link do strony z kazaniem księdza Piotra Glasa. W swoim kazaniu ksiądz Piotr wspomniał o mszy o uzdrowienie. Pomyślałam, że to coś dla mnie i zaczęłam szukać w Poznaniu miejsca gdzie takie msze są odprawiane. Kościół św. Michała Archanioła był dla mnie kolejnym znakiem od Ducha Świętego - tu byłam ochrzczona.
    15 październik, dzień w którym Pan mnie uzdrowił, to wyjątkowa data, jest to Dzień Dziecka Utraconego. Podczas mszy ksiądz zaczął modlić się za wszystkich rodziców, którzy stracili swoje dzieci. Kiedy tylko usłyszałam te słowa zaczęłam płakać, choć tak dawno już nie płakałam. Nie mogłam się opanować, czułam ból, strach, tęsknotę rozpacz, wszystko to co czułam po stracie dzieci. Jednak w pewnym momencie opanował mnie spokój, taki jakiego nigdy nie czułam. Miałam wrażenie jakby wszystko wkoło zamarło a ja słyszałam tylko powolne bicie mojego serca. Podniosłam oczy do góry a nad ołtarzem zobaczyłam moje dwa Aniołki. Czułam, że są szczęśliwe i bezpieczne i chcą tego samego dla mnie. Od tego czasu już nie płaczę, nie tęsknię, czuję wewnętrzny spokój. Kiedy myślę o moich dzieciach uśmiecham się i dziękuję Bogu za to, że były, są i że kiedyś się spotkamy. Kilka dni później rozmawialiśmy z mężem o tej mszy. Powiedziałam mu, że widziałam nasze dzieci - a on na to - nad ołtarzem? Mój mąż też je widział:) Od tego dnie wiele w naszym życiu się zmieniło, wiele dobrego wydarzyło. My jesteśmy inni, lepsi i myślę, że z każdym dniem, każdą kolejną mszą jesteśmy bliżej naszego Ojca. Bóg jest wielki, może wszystko, trzeba tylko dać Mu szansę i podążać za głosem Ducha Świętego. Dziękuję Panu każdego dnie za to co dla mnie uczynił. Teraz już nie muszę wierzyć w to, że Bóg istnieje i czyni cuda, ja to po prostu wiem, widziałam to.
    Agata

  • 11 stycznia 2015 r.
    Odbyłem służbę wojskową 2 lata z najlepszą możliwą kategorią zdrowia A-1. Po założeniu rodziny zaczęły występować u mnie choroby przewlekłe niewiadomego pochodzenia i trudne do zdiagnozowania. Nie działały na nie żadne antybiotyki ani inne leki czy zioła. Bardzo silny ból gardła i krtani, bardzo długi okres blisko rok, zapalenie gruczołu krokowego stercza 8 lat. Skłonność do nałogów, natręctw, popełnianie grzechów nieczystości, uzależnienie od pornografii i samogwałtu. Coś mnie w podświadomości zmuszało żeby o tym ciągle myśleć i bez przerwy popełniać te grzechy. Żona miała trzy poronienia później urodziło się dziecko zdrowe syn (1996 rok) które po tygodniu umarło na płuca. Sekcja zwłok wykazała Zespół błon szklistych, który zdarza się tylko u wcześniaków a dziecko urodziło się normalnie więc wykluczono taką opcję. Po śmierci dziecka lekarze zwołali specjalne zebranie ponieważ był to pierwszy taki przypadek. Od tego czasu zacząłem mieć silne lęki bez żadnej uzasadnionej przyczyny szczególnie w kościele oraz w miejscach gdzie były duże skupiska ludzi. Zaczął występować również niepokój i bezsenność które się bezustannie pogłębiały. Pojawiły się również zaburzenia emocjonalne i ich chwiejność. Trafiłem do psychiatry, zacząłem przyjmować leki psychotropowe, z czasem coraz silniejsze bez efektów, lęk, niepokój, bezsenność, wyrzuty sumienia, myśli samobójcze tylko się nasilały. Leki mnie tylko otumaniały, przy większych dawkach najczęściej doprawionych alkoholem mogłem się trochę rozluźnić czy wyspać. Przy długotrwałym ich zażywaniu żadnych efektów nie było. Przebywałem kilkanaście razy w szpitalach psychiatrycznych.(...)

    (...)Po chwili modlitwy, przyszła mi nagle bardzo silna i zdecydowana myśl. Usłyszałem w niej bardzo wyraźnie tylko jedno przykazanie Boże, które uświadomiło mi popełniony grzech. Przystąpiłem do Sakramentu Spowiedzi, po czym udałem się do domu. Od tamtej pory przesypiam każdą noc. Powrócił spokój i radość. Siły fizyczne wróciły. Wszystko minęło jak ręką odjął. Miałem już odwołać wizytę u Księdza Egzorcysty lecz poszedłem by podzielić się z nim tym co się stało i zapytać dlaczego tak się dzieje. Ksiądz powiedział mi że przekleństwo cały czas działa, dopóki ktoś nie odwoła go świadomie i dobrowolnie i tylko przestrzeganie 10 przykazań i bycie blisko Boga chroni mnie całkowicie przed jego skutkami. I w razie by mi się zdarzyło popełnić jakiś ciężki grzech to muszę jak najszybciej udać się do spowiedzi, gdyż grzech ciężki otwiera furtkę na działanie przekleństwa. Powiedział mi również żebym ostrzegł moje dzieci ponieważ są w wielkim niebezpieczeństwie. Muszą również przestrzegać przykazań i być blisko Boga, gdyż w innym przypadku przekleństwo może ich dotknąć. Ja gdy będę w łasce uświęcającej to mnie nie dotknie i ja jestem bezpieczny a jeżeli oni będą w grzechu ciężkim to przekleństwo przejdzie na nich.
    Za wszystkie udzielone łaski Bogu niech będą dzięki !!! Chwała Panu !!!
    Jerzy
    (Posiadam pełną dokumentację lekarską potwierdzającą cudowne uzdrowienie z w/w chorób)

  • 20 grudnia 2014 r.
    Witam. Córka powiedziała mi że są takie msze Św. Miał przyjechać Ojciec Józef Witko. Przyszłam... pierwszy raz-kościół pełen ludzi,już chciałam się wycofać (pomyślałam że nie wytrzymam długiego stania)ale ludzie wpuścili mnie do.....konfesjonału :) Córkę też wzięłam do środka. Nic nie widziałam ale słyszałam. Przeżywałam bardzo. Ja mam prawie 65 lat, choruję na tarczycę, kręgosłup, nadciśnienie, nerwicę lękową. Ponad 30 lat brałam leki nasenne, bez nich po prostu nie spałam. Wytrzymałam i zdążyłam nawet na tramwaj :) Ale teraz najważniejsze. Otóż byłam tak jakoś w końcu listopada, później już w grudniu i... nie biorę środków przeciw bólowych, gdyż kręgosłup już mnie nie boli. Nie biorę leków nasennych (na razie tak od tygodnia) gdyż nie mam takiej potrzeby, zasypiam od razu. Nadciśnienie-biorę tylko jeden lek rano i to wystarcza, gdyż przy pomiarze po południu ciśnienie mam idealne. Po prawie trzech latach poszłam do Spowiedzi Świętej i mam mocne postanowienie żeby tak wytrwać już zawsze. Codziennie dziękuję Panu Bogu za to wszystko bo On jest Wielki. Chwalmy Pana bo jest Wielki. Dziękuję za wszystko. Pozdrawiam serdecznie życząc Zdrowych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia.
    Anna
  • 7 kwietnia 2014 r.
    Chciałbym złożyć świadectwo mojego wyleczenia z bólów w górnym odcinku kręgosłupa, które odbyło się 13 marca 2014 roku na Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie z o. J.Witko w Kościele pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Poznaniu na ul. Stolarskiej 7.
    Od kilku lat co jakiś czas wspomniane bóle się pojawiały, ale po rehabilitacji potrafiłem sobie z nimi radzić, tyle, że na krótko. Tak też było w dniu kiedy szedłem szybkim krokiem na Mszę z o. Witko. Tuż przed wejściem do kościoła zdałem sobie sprawę, że właśnie nastąpił atak i nie było już specjalnie warunków na gimnastykę. Pomyślałem, że muszę wytrwać te kilka godzin. Obawiałem się tylko, że nie będę mógł się skupić na modlitwie. W trakcie Mszy Św. w pewnym momencie poczułem ogromne gorąco, niemal pieczenie w okolicy wspomnianej dolegliwości, dokładnie tak jak mówił o.Witko. Okazało się po chwili, że nie odczuwam już tak silnego bólu co najwyżej delikatny dyskomfort. Później zauważyłem, że wróciła sprawność ruchowa. Odczekałem kilka dni... Okazało, że owe dolegliwości bólowe ustąpiły i nie wracają. Czuję lekkość, elastyczność i jakiś taki wewnętrzny pokój. Dziś mam pewność, że tamtego dnia nasz PAN JEZUS CHRYSTUS mnie dotkną i zawdzięczam tę łaskę JEMU, który przez posługę o.Witko mnie uleczył podczas Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie. Za wszystkie łaski, których nam udzielasz pragnę oddać CHWAŁĘ TOBIE PANIE!

    Rafał
  • 20 stycznia 2014 r.
    Pragnę złożyć świadectwo mojego uzdrowienia z uporczywych dolegliwości bólowych kręgosłupa na odcinku lędźwiowym. Problem ustąpił nagle, po mszy św. o uzdrowienie i uwolnienie sprawowanej przez księdza Adama w dniu 15 stycznia 2014 r., w Kościele pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Poznaniu. Ponadto zdecydowanie poprawiły się moje relacje ze współmałżonkiem, jestem szczęśliwa. Chwała Panu Bogu za wszystko, co dla mnie uczynił.
    Ewa